Czwartek, 8 października
Łapówka dla zwiedzających: kosmiczne disco Chromeo

Nowy numer DJmaga jest już w drukarni, dzięki blogowi możemy pierwszy raz w historii zamieścić coś przedpremierowo. Będzie to recenzja wyjątkowej kompilacji duetu Chromeo, którą przy okazji możecie wygrać.

Chromeo - DJ-Kicks
(!K7 Records)

Muzyczny powrót do lat 80. zaczyna być już delikatnie mówiąc irytujący – obłaskawiane są kolejne patenty brzmieniowe, z których kiedyś się śmiano, nostalgia i sentymenty z największych obciachów robią „intrygujące, oldschoolowe brzmienia” i tak dalej. Nie dotyczy to jednakowoż tej kompilacji, panowie z kanadyjskiego duetu Chromeo upichcili bowiem składaneczkę na wysokim poziomie, w większości posługując się zakurzonymi kawałkami sprzed 20 czy 30 lat. Brzmienie wielu dzisiejszych producentów stało się wręcz tożsame z tym, co się działo w latach 80., więc trudno odróżnić stare rzeczy od nowych. Kompilacja zaczyna się od italo-disco w wykonaniu Kano, przez następną godzinę pląsamy w rytm soulowego funku z lat 70., ejtisowego popu, łącznie z tym mniej dynamicznym (Leo Sayer, Alan Parsons Project!). Ciekawostka na after w starszym towarzystwie.

(Marcin Żyski) 7/10 

Na płycie też świetny, electro-disco sztos Lifelike'a, którego macie poniżej. Polecamy! A pytanie konkursowe brzmi: Na co patrzą panowie z okładki?


Lifelike - Sequencer
  komentarze: 10
Czwartek, 8 października
Odkrycie 2009: Matias Aguayo

Zaczynamy serię odkryć roku - to nasze nominacje do DJmag Awards w kategorii nowa, intrygująca postać. Matias Aguayo to kolejny po Luciano i Ricardo Vilallobosie gość z Chile. Jednak jego propozycja różni się od tego, co proponują jego bardziej doświadczeni rodacy. To właściwie muzyka pop, ale niezwykle oryginalna.

Matias bowiem obok elektronicznych i nie tylko beatów, często wykorzystuje swój głos - wyczynia nim niesamowite rzeczy, poczekajcie na premierę całego albumu, które jest dosłownie nieprawdopodobny. Oczywiście to muzyka raczej do słuchania na słuchawkach, niż do klubu, choć kilka krwistych groove'ów się tam trafiło. Dodajmy też, że album wychodzi nakładem wytwórni Michaela Mayera czyli KOmpakt. Akurat swą premierę ma przesympatyczny singelek promujący. Posłuchajcie tego zjawiska, już niebawem wszyscy będą o nim pisać:) 


Rollerskate radio edit
  komentarze: 5
Czwartek, 8 października
Thomas Langner aka Ex-Or

Uważni czytelnicy DJmaga powinni znać go dobrze. 1,5 roku temu na naszych łamach opublikowaliśmy 2-stronicowy wywiad z tym utalentowanym producentem. Przypomnijmy, Thomas znany jest też pod pseudonimem Ex-Or, i w polskich klubach - zwłaszcza na Śląsku - grywa już od wielu lat.

Ponadto jest szefem Unikat Records, które to z powodzeniem wydaje kolejne wartościowe EPki zarówno Langnera, jak i producentów z nim związanych, m.in. takich jak Lucjan czy Jacek Janicki. W wywiadzie z nami wspominał, że nigdy nie odwóci się od melodii, choć jednak ostatnie jego wydawnictwa są nieco bardziej techniczne. Sprawdźcie jak prezentuje się jedna z jego ostatnich produkcji z EPki o tym samym tytule czyli "The Fix".


The Fix
  komentarze: 4
Czwartek, 8 października
Forum DJmaga: Ortodoksi i Fanatycy

W ostatnim numerze DJ Magazine Polska ukazał się kontrowersyjny tekst "Ortodoksi i Fanatycy", w którym pokusiliśmy się o stworzenie podziału polskich klubowiczów. Wyglądało to mniej więcej tak:

- Fani techno/minimalu ew. hardcore'u

- Fani house'u

- Fani trance'u (plus electro-house)

- Fani nu electro (plus electroclash)

- Fani drum'n'bassu (plus dubstep)

Charakterystykę (labele, ubiór, używki) znajdziecie w DJmagu, a tymczasem na naszym blogu chcielibyśmy Was zapytać, co sądzicie o takim podziale i jakiego grupy trzeba by było jeszcze Waszym zdaniem tu uwzględnić. Czekamy na opinie! 

  komentarze: 9
Wtorek, 6 października
Ejtisowa Cicada

Cicada - Roulette
(Critical Mass)

Widziałem ich na żywo w bardzo sympatycznach okolicznościach, i widziałem jak ludzie byli szczęśliwi słuchając ich pogodnej i przy tym niegłupiej muzyki. Trudno mi zatem obiektywnie stwierdzić, czy mamy na tej płycie do czynienia z przegięciem w stronę kaszanki czy nie. Już otwierający całość  „Falling Rockets” wprawia w konsternację - melodia jak z Abby na ejtisowym beacie rodem z przebojów Kim Wilde? Wypada jednak ciekawie i sympatycznie. Jak cały ten album (z wyjątkami, jak „One Beat Away”, który jest nie do zniesienia) - bezpretensjonalny, słoneczny,  wprost nawiązujący do disco i elektronicznego popu z lat 80.

Dla tych, którzy nie wytrzymaliby całej płyty z dość cukierkową wokalistką, są dwa świetne numery z mężczyznami, w tym z Tomem Smithem z brytyjskiej rockowej grupy The Editors. Jeśli to stylistyka Kim Wilde, to przeważnie w tej bardziej drapieżnej odsłonie, jak w „Kids in America”. Czasem nieco rozmarzonej. To płyta dla trzydziestolatków z nostalgicznym zacięciem, albo dla młodzieży poszukującej pozytywnej wibracji i wdzięku. Przestrzegam przed jej lekkością i melodyjnością - w zależności od nastroju słuchacza może urzec, nastroić euforycznie  i zmusić do tańca, albo zirytować. Cieszę się jednakowoż, że istnieje zjawisko pod tytułem Cicada.

(Marcin Żyski) 8/10

P.S. Poniżej najnowszy singel z albumu.


Psycho Thrills
  komentarze: 3
Wtorek, 6 października
DJ MAG Polska TOP 9: Catz N' Dogz & POL_On

Na miejscu piątym umieściliśmy efekt ciekawej kolaboracji czyli duet duetów - Catz N' Dogz zaprosil do współpacy Mike'a P i PanaK i wyszło pięknie. Do tego stopnia, że wydaniem potrójnej EPki zainteresowała się wytwórnia Booka Shade czyli szanowana na świecie oficyna Get Physical. Wśród trzech świetnych numerów wyróżniliśmy ten o swojsko brzmiącym tytule "Kawa z gruntem".

Dodajmy przy okazji, że Psy i Koty bynajmniej nie zakończyły współpracy z Mothership Claude'a Vonstroke'a - już w kolejnym numerze DJmaga recenzja współnego tracka z POL_ON i wokalistą Monty Luke'iem, który jest jeszcze lepszy, niż dotychczasowa twórczość naszej sławnej na Zachodzie ekipy. Póki co skupmy się na "Kawie z Gruntem" - poniżej fragment tego tłustego, housowego tracka.


Kawa z gruntem
  komentarze: 9
Wtorek, 6 października
Moderat na żywo

Już w najnowszym numerze DJmaga znajdziecie artykuł o takim właśnie tytule, w którym wrócimy do dwóch spotkań z triem Moderat.  Projekt, który tworzą duet Modeselektor i Apparat, tuż po wydaniu swojej doskonale przyjętej płyty "Moderat", pojawił się w Polsce dwukrotnie - najpierw na Audioriver w Płocku, później na Cytadeli w Poznaniu, gdzie supportowali zespół Radiohead.

Jak wypadli w Płocku, a jak przed 40-tysięcznym tłumem fanów rocka? O tym w DJmagu, a tymczasem zapraszamy do posłuchania doskonałego numeru "Seamonkey", który ukaże się jako kolejny singel promujący album, który z całą pewnością znajdzie się w czołówkach podsumowań roku 2009. Pulsujący dowód na to, że samo powstanie projektu Moderat to jedno z najważniejszych wydarzeń roku w świecie muzyki elektronicznej i nie tylko.


Seamonkey live
  komentarze: 7
Wtorek, 6 października
Royksopp i The Knife

Kolejny singel i teledysk promujący ostatni album norweskiego duetu Royksopp, z charakterystycznym wokalem wokalistki The Knife a ostatnio Fever Ray, z miejsca przypominający "What Else is There?". Brzmienie jednak inne, bardzo retro, elektroklesz czy synth-pop a'la lata 80. Jeżeli kochacie ten wokal, a nie przepadacie za takimi beatami, polecamy sprawdzić remiksy do "Seven" Fever Ray. 

Nie jest to co prawda mistrzostwo świata, pomimo takich nazwisk jak Seth Troxler, Marcel Dettmann (2 remiksy) i Martyn całość niestety wypada przeciętnie. Fakt, trudno jest „dorównać” muzyką tak potężnemu, apokaliptycznemu wokalowi, jednak na płycie Fever Raya to zadanie się udało. Słuchając kolejnych interpretacji „Seven” można odnieść wrażenie dłużyzn, zbyt porozciąganych aranżacji, nużących minimalowych bitów, które nie są wystarczającym towarzystwem dla zaśpiewów Dreyer. Zdecydowanie wybija się tu 2 stepowa wersja Martyna – „Seventh’s Mix” to prawdziwa perełka i bez dwóch zdań korespondencja misternych dźwięków i sprytnie porozcinanych wokaliz sprawdza się tu świetnie. Czekamy więc na kolejne single z genialnego debiutu Fever Raya. A jeśli chodzi o Royksopp, przed końcem roku obiecali nową płytę "Senior". Ciekawe czy dotrzymają słowa, w końcu "Junior" ukazał się kilka miesięcy temu...


Royksopp
  komentarze: 4
Piątek, 2 października
Perły Ibizy: Sandy Rivera & Andy Daniell

Trochę klasycznej muzyki house, anyone? Zaczynamy blogowy cykl Perły Ibizy, gdzie będziemy prezentować Wam kawałki, które robiły w tym sezonie furorę na Białej Wyspie. Wiele z nich, jak to bywa już od wielu lat, miało swą premierę na Ibizie, a w sklepach pojawia się dopiero teraz albo pojawi się za jakiś czas.

Pod koniec wcześnia nakładem Defected ukazała się EPka duetu Sandy Rivera & Andy Daniell "Whatever", która królowała na klubowej wyspie przez cały sezon. Numer zawiera charakterystyczne słowa "What a soulful shit, minimal shit, electro shit, whatever", posłuchajcie sami. Najpopularniejszą wersję tej kompozycji przygotował housowy wyjadacz ATFC, który z tego co wiemy jeszcze przed końcem roku ma pojawić się w warszawskiej Piekarni.


Whatever
  komentarze: 5
Piątek, 2 października
Dada Life mają poczucie humoru

Miłośnicy dobrego electro-house'u z poczuciem humoru zapewne pamiętają numer "Great Fashionasta Swindle", który podbijał parkiety dwa lata temu. Duet Dada Life niedawno wydał swoją długogrającą płytę, której recenzję znajdziecie w ostatnim numerze DJmaga. Oto ona:

Dada Life – Just Do The Dada
(Be Yourself)

Już tytuły wywołały uśmiechy – w tym oczywiste nawiązania do kawałków Franka Zappy i Billy’ego Idola: „Don’t Snort The Yellow Snow” i „Sweet Little Bleepteen”. Zaczyna się doskonale – „Don’t Feed The Dada” poruszyłby trupa, może nawet uprzedzonych do takiego electro deepowców czy minimalowców! Prawdziwy crossover, a nawet rollercoaster, wypełniony pomysłami i tryskający kosmiczną energią. Potem równie sprawnie wywijający nami na dancefloorze singlowy „Happy Hands & Happy Feet” – przesterowane brzmienie, dużo atrakcji na minutę, definicja klubowego wymiatacza.

Potem motoryczne electro-techno „No Need For Machines”, porywające „Love Vibrations”, wciąż jest ciekawie i energetycznie, ale później… No właśnie - pierwsze kilka utworów gniecie i gdyby w połowie płyty padł mi odtwarzacz, stałbym się fanem zwariowanego, szwedzkiego duetu. Jest pałer, brudne electro basy, są zaskoczenia, momenty groźne i zabawne, skrzyżowanie agresji Justice z poczuciem humoru Style of Eye (też ze Szwecji). Każdy z pięciu pierwszych tracków nieco inny, ale czapki z głów za parkietowe ostrza. Drugiej części albumu już nie słucha się z taką przyjemnością, powracają te same patenty brzmieniowe i robi się nudno. Wybawienie przychodzi z dwoma ostatnimi trackami, ale to trochę za późno..

(Marcin Żyski) 7/10


Happy Hands & Happy Feet
  komentarze: 2
wpisów na blogu: 371 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38

Magda: jestem Polką!

O Magdzie i innych światowej sławy artystach z polskimi korzeniami.

Festiwalowe szaleństwo 2010

Najlepsze klubowe wydarzenia tegorocznego lata w Polsce i na świecie.

Faithless

Ekskluzywny wywiad z Maxi Jazz dla polskiego DJ Maga

Powrót do Detroit

Historia gatunku od którego prawdopodobnie wszystko się zaczęło.

Gdzie jest najwięcej dobrych klubów?

Kraków

Wrocław

Trójmiasto

Warszawa

Poznań